Od dziecka słyszeliśmy sporo historii na temat drugiej wojny światowej. Przypominano nam jak niszczycielskie było to wydarzenie. I słusznie. Poświęcenie o wywalczenie niezależności państwowej nie powinno pójść w zapomnienie. Jednak, czy wiemy co działo się w Niemczech przed wybuchem wojny? Sylwia Trojanowska postanowiła pokazać nam część tej rzeczywistości, przez postać, która miała odmienne poglądy od większości społeczeństwa.
Fabuła
Ingrid to młoda dziewczyna wychowywana przez swoją babcię. To dzięki niej pokochała literaturę oraz co często za tym idzie, była otwarta na perspektywy innych ludzi. Wraz z jej śmiercią, dziewczyna staje pod obliczem trudności życiowych, które nie są dla niej przychylne. Z czasem zyskuje nową rodzinę. Jednak czy jej życie wraca na bezpieczne tory? I co z tym wszystkim ma wspólnego zbliżająca się wojna?
Jak wypada książka pod względem technicznym?
Narracja jest prowadzona w lekki (jak na tą tematykę) sposób. Tempo akcji jest wartkie. Pół książki przeczytałam ciągiem, co raczej świadczy o tym, że autorka wie, jak trzeba pisać, żeby czytelnicy mogli zanurzyć się w przedstawionym świecie.
Na końcu książki, dostępna jest informacja, że część postaci oraz wydarzeń wydarzyła się w znanej nam rzeczywistości.

„Córki czarnego munduru” – zalety i wady.
Jeśli oczekujecie tutaj szybkiej akcji, możecie się mocno zawieść. Książka skupia się przede wszystkim na życiu Ingrid i jej wyborach, które w czasach, które nie sprzyjały kobietom, trudno byłoby zmienić za pstryknięciem palców. Sądzę, że i dziś jej sytuacja życiowa, jest odzwierciedleniem dla wielu innych kobiet.
Podoba mi się jak realnie zostały przedstawione postacie. Oczywiście mam tu na myśli główną bohaterkę, ale i również postać Wilhelma, który jest przedstawicielem najgorszego typu człowieka. Niejednemu wymsknęłaby się niezbyt piękna wiązanka na jego temat.
Zaletą jest również, pokazanie jak środowisko może wpłynąć na dziecko. W większości innych publikacjach ukazywane są konsekwencje tych wydarzeń, ale dla pełnoletniego bohatera. Tutaj ukazane jest to już dla wieku dziecięcego.
Co mogło pójść lepiej?
To moja osobista opinia, ale szkoda, że nie uwzględniono więcej faktów na temat tego, co działo się w Niemczech w okresie przedwojennym. Jednakże, rozumiem też, że był to celowy zabieg. Biorąc pod uwagę, że przedstawiony świat kręcił się wokół Ingrid – co wie bohaterka, wiemy i my.
Przedostatni rozdział wydawał mi się trochę naciągany. To samo dotyczy momentu z zielarką. Jednakże nie jest to coś, co zniechęca czytelnika tak, żeby przekreślił całą książkę.