Gdy tylko „Tajemnica Cinnamon Falls” R.L. Killmore mignęła mi w zapowiedziach, od razu wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. I nie pomyliłam się co do klimatu- ta powieść wręcz ocieka uroczym, małomiasteczkowym nastrojem! Podczas lektury w powietrzu niemal unosił się zapach cynamonu, a mój apetyt na jesienne smakołyki wzrósł do niebezpiecznych rozmiarów.
Miłość jak z komedii romantycznych
Fabuła bazuje na doskonale znanym schemacie: główna bohaterka- Nia, po bolesnym rozstaniu wraca do rodzinnego miasteczka, by ułożyć sobie życie na nowo. Na miejscu czeka na nią niespodzianka- jej dawna miłość, Jesse, jest teraz miejscowym policjantem. Napięcie i nieprzepracowane emocje między tą dwójką są wyczuwalne od pierwszych stron. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy właścicielka lokalnej jadłodajni- osoba niezwykle bliska zarówno Nii, jak i Jessemu- zostaje brutalnie zamordowana. Chcąc nie chcąc, bohaterowie muszą połączyć siły, by rozwikłać tę zagadkę.

Cosy mystery otula czy trzyma w napięciu
Samo śledztwo okazało się co prawda dość przewidywalne, ale powiedzmy sobie szczerze: to dość charakterystyczny urok gatunku cozy mystery, w którym morderstwo jest jedynie tłem dla lokalnego życia. Zresztą szybko złapałam się na tym, że wątek romantyczny śledziłam z o wiele większym zaangażowaniem! Mam ogromną słabość do motywu powrotu w rodzinne strony- może dlatego, że sama często tęsknię za swoim rodzinnym miasteczkiem.
Główni bohaterowie
Jeśli chodzi o głównych bohaterów, to absolutnie nie mogę powiedzieć, by Jesse i Nia byli niesympatyczni. Brakowało mi jednak nieco głębszej więzi z nimi- chciałabym poznać ich ciut lepiej. Nia miewała momenty, w których zachowywała się dość lekkomyślnie, dlatego z tej dwójki zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu zdrowy rozsądek i opanowanie Jessego. Mimo to bohaterowie nieraz wywołali uśmiech na mojej twarzy, a prawdziwą perełką okazali się bohaterowie drugoplanowi! Zwariowana rodzina Nii oraz jej niezastąpiona najlepsza przyjaciółka skradły moje serce.

„Tajemnicę Cinnamon Falls” czytało się niesamowicie przyjemnie. Lokalne wydarzenia i wiejskie tajemnice sprawiły, że naprawdę trudno było mi się od niej oderwać. To niezwykle obiecujący początek serii, która ma szansę stać się absolutnie czarująca- zwłaszcza jeśli w kolejnych tomach autorka położy nieco większy nacisk na rozwój emocjonalny postaci i relacji między nimi.
Jeśli szukacie lekkiej, otulającej lektury na chłodne wieczory, warto zwrócić uwagę na tę pozycję. Tylko ostrzegam- przed czytaniem zaopatrzcie się w duży zapas cynamonek, albo jakiś innych słodkich przysmaków 🙂
Paulina Sobańska na codzień pisze recenzje na swoim Instagramie Pszczoła Czyta
https://www.instagram.com/pszczola_czyta
R.L Killmore „Tajemnica Cinnamon Falls”
Wydawnictwo Luna