Maciej Płaza w „Kasperl i Margit” popełnił dzieło absolutnie, które łączy ze sobą wszystkie niezbędne cechy literatury pięknej oraz realia okresu w jakim książka została osadzona.
Dlaczego o książce „Kasperl i Margit” Macieja Płazy nie jest głośno, a powinno?
Małgorzata Krzyńska aka Margit to polska szlachcianka urodzona i wychowana w Poznaniu. Rodzice wpajali jej dobre maniery oraz miłość do teatru, co pchnęło ją w kierunku nie tylko aktorstwa, ale de facto, w ramiona jej pierwszego męża, Niemca i pół-żyda, lekarza.
Kasper aka Kasperl to o 10 lat młodszy chłopiec pochodzący z poznańskiego Chwaliszewa, czyli mówiąc wprost, ze slumsów. Ojciec nieznany, podobno Niemiec, matka, Lilianka, zwykła prostytutka. Od dziecka musiał radzić sobie sam, kradł, mataczył, nie chodził do szkoły, jest analfabetą i nim pozostanie, ale uratowała go sztuka, a dokładniej muzyka.
Tych dwoje ludzi idzie przez życie osobno, ale równolegle. Ona wyjeżdża do Berlina, on wyjeżdża do Berlina.
Pierwsza wojna światowa zmienia ich życie na zawsze.
Jak? Tego Wam nie opowiemy, bo wolimy żebyście dali tej książce szansę.
„Kasperl i Margit” Macieja Płazy – literatura piękna pełna emocji i historii
Absolutne mistrzostwo zaznaczania granic i emocji językiem i muzyką, której w książce nie da się usłyszeć, a jednak, jest dobrze słyszalna zawsze, kiedy Kasper postanawia nam coś zagrać. Język? On też jest słyszany, nie tylko czytany, w każdej emocji jaką chce nam przekazać Margit.
„Kasperl i Margit” Macieja Płazy to niesamowita zabawa słowem, obrazem, wyobraźnią i realiami tamtych czasów.