Prawie zachód, a może, na szczęście już nie sowiecki wschód?

Lata dziewięćdziesiąte to nie jest jednowymiarowa dekada, która ma opowiadać historię niczym Taco Hemingway, który rapował w piosence „Polskie tango”: „W latach 90-tych nie miałaś tożsamości, Zachód pędził do przodu, Zachód nie miał litości; Trzeba się było wspomóc, by nie wyminął nas pościg; A świat eks-wrogów przewidział: będziemy głodni; Zapuszczał do nas oczko, byśmy przestali pościć; A myśmy byli w szoku – w sklepach tyle nowości (…)”.

Tekst jest interpretacją artystyczną zawierającą jakiś element prawdy, jednak faktem jest, że nie byliśmy ani odrobinę jednowymiarowi, ponieważ upadek socjalizmu w Polsce dla każdego Polaka oznaczał coś zupełnie innego. Niektórzy się niezmiernie cieszyli i zacierali ręce czekając na możliwość rozwinięcia skrzydeł i stworzenia w Rzeczpospolitej podwalin kapitalizmu. Inni nie wiedzieli kompletnie jak żyć, ponieważ do tej pory państwo zapewniało im wszystko w zamian za ich oddanie i pracę od poniedziałku do soboty.

Nie istnieje jeden wymiar, jedna prawda, jedna historia. Lata dziewięćdziesiąte to rollercoaster, który jednocześnie nie był gwałtowną rewolucją, a raczej efektem naczyń połączonych. Nie byliśmy też w tym wszystkim bierni, sami braliśmy sprawy w swoje ręce, nie zawsze wiedząc co robimy, ponieważ nie znaliśmy innych sposób działań niż te pozostawione nam przez matuszkę Rosję. A jednak się udało.

Trzeba stworzyć rząd, więc wybierzmy na to siedzibę w amerykańskim hotelu Marriott

Hotel Marriott w Warszawie (dziś Presidential), to pierwszy zachodni tego typu obiekt w Polsce. Dziś już niezbyt piękny, ale widok z niego za to jest z roku na rok coraz ciekawszy. Jednak nie o widokach Michał Przeperski nam opowiada, a o tym w jaki sposób zmieniano prawo i wymyślano Polskę na nowo.

Okładka książki "Prawie Zachód" Michał Przeperski
Książka „Prawie Zachód” Michał Przeperski

To, w jaki sposób zostało zrobione, pozostawię w tajemnicy i niech książka wam to wyjaśni. Mogę natomiast powiedzieć, że stąd wziął się mit Sorosa, a ludzie, którzy zawiadywali tworzeniem nowego prawa i prywatyzacją własności państwowej, w zasadzie nie wiedzieli co robią, ponieważ nie było żadnych wcześniejszych wzorców na to, jak zmienić socjalizm w kapitalizm. Znano tylko wersję odwrotną. Ciekawostką jest to, że już wtedy Unia Europejska wsparła dotacją nasz kraj. Rozdział, który zostawia was z oczami szeroko otwartymi z niedowierzania. 

„Polityka” i „Wprost” – transformacja polskich mediów

Czasy lat dziewięćdziesiątych to była również ogromna przemiana dla rynku wydawniczego, której wiele tytułów nie przeżyło. Jednak kilku się udało. Takimi tytułami jest „Wprost” i „Polityka”. Fascynująca opowieść jak zmieniał się ustrój, jak podejmowano decyzje, często z kategorii być albo nie być starej gwardii dziennikarskiej, a zarazem przymus zmian i postępu w wyglądzie, sprzedaży periodyków i zarabianiu. To jak kolorowe magazyny wywołały burzę wśród czytelników i jak powstał kodeks dziennikarski zaznaczający zasady, które dzisiaj, pomimo, że nadal obowiązują, nie są absolutnie respektowane. Dla fanów dziennikarstwa politycznego, ten rozdział to gratka.

Prawie Zachód czy dziki Wschód? Samorządy, służby i lustracja

Opis przemian, które następowały w samorządach, czyli najistotniejszej dzisiaj komórki organizacyjnej dla rozwoju dzielnic, miast i regionów oraz reforma służb wszelakiej inwigilacji zakrawa wręcz o sugestię, żeby zastanowić się, jakim cudem nie skończyliśmy jak Białoruś. Inwigilacja, lustracja, podwójne standardy, nagonki, fałszywe zeznania, rodzący się populizm, który zresztą w jednej partii trwa skutecznie do dziś i przekupywanie drobnymi sumami autorytetów naukowych. W pewnym momencie zdaje się, zresztą sam autor nam to wspaniale punktuje, że nie wpadliśmy z powrotem do króliczej nory tylko dzięki przypadkowi i kilku osobom, które przytomnie zobaczyły jak manipulowane są i, że pora się temu przeciwstawić. 

Tak przy okazji, jeśli sądzicie, że uczelnie prywatne dziś są drogie, co powiecie na cenę 4500 zł za miesiąc przy średnich zarobkach 1300 zł netto miesięcznie? Autor co prawda pomija nazwy tych uczelni, a szkoda, bo wiele z nich powstało w latach 90-tych i funkcjonuje z powodzeniem do dziś.

Zachód to nie „Dynastia” – wyobrażenia o kapitalizmie i amerykańskim stylu życia

W Polsce wielu ludzi bardzo długo wierzyło, że to co widzą w telewizji, to prawda. W latach 90-tych absolutnym hitem był serial „Dynastia”. Autor fantastycznie pokazuje jak przeciętny Polak nie dawał się przekonać, że to tylko fikcja a Stany Zjednoczone wcale tak nie wyglądają. Niestety, trudno było oświecić nagle ogrom narodu, ponieważ Polacy wtedy jeszcze nie podróżowali, a jak już, to na wschód, do Rosji, jak jeden z rozmówców autora, Robert Mazurek. Mazurek zresztą opowiada nam, od strony dziennikarza, jak tworzyła się kapitalistyczna prasa w Polsce i jak zaczynała się dzielić na lewo, prawo i centrum. Rozdziały fantastyczne, trochę przypominające fikcję, ale starsze pokolenie będzie doskonale wiedziało, że to fikcja nie jest. Tak wtedy wyglądały realia w kraju nad Wisłą.

Lew Rywin, Zygmunt Solorz i kulisy polskich mediów

Jeden z największych biznesmenów i osobowości w latach 90-tych. To nie Nikoś trząsł wybrzeżem i kinematografią polską. Był to Lew Rywin. Dziś zapomniany, kiedyś potentat chyba wszystkiego. Trudno opisać jego historię bez spoilerowania rozdziału, dlatego tylko napomknę, że Przeperski genialnie opisuje historię tego człowieka. Moje pokolenie go pamięta z filmów, które produkował i występował w nich gościnnie, starsze pokolenie zna go jeszcze lepiej. Młodsze powinno poznać, ponieważ, bez względu na to, że był czarnym charakterem, był tego niekwestionowanym oligarchą w rosyjskim stylu na polskiej ziemi. 

Okładka książki "Prawie Zachód" Michał Przeperski
Książka „Prawie Zachód” Michał Przeperski

A kiedy dołożymy do tego wszystkiego jeszcze jedno nazwisko Zygmunta Solorza i warunki w jakich powstawał Polsat, dostaniemy mieszankę wybuchową polskich mediów. To, jak to się wszystko ze sobą skrajnie przeplatało, bankiety w Polonia Palace mające na celu zyskanie zezwolenia na nadawanie, wspólne picie wódki ministrów z dziennikarzami, niesamowite. Takie rzeczy dzisiaj ewentualnie mają miejsce bez kamer i na kompletnym odludziu a nie w najlepszych hotelach w Centrum Warszawy.

Zwykły Kowalski w dobie przemian – codzienne życie w latach 90.

Życie większości społeczeństwa w trakcie przemian lat 90-tych nie było spektakularne, dlatego większość książek do tej pory je po prostu omijała. Tutaj jest inaczej, zobaczymy, jak zmieniała się wieś i miasto. To jak ludzie radzili lub nie radzili sobie w nowych realiach, gdzie zasada „czy się stoi, czy się leży, to i tak się należy” nie miała już żadnej racji bytu, ale nadal wielu ludzi próbowało według niej żyć. Były głodowe kuroniówki dla bezrobotnych, była naprawdę spora pomoc rządowa w aktywizacji bezrobotnych, ale byli też ludzie, którzy po prostu kombinowali na kilka etatów. Tak, praca w więcej niż jednym miejscu, to nie jest koncepcja z czasów lockdown ’u. Dość mocne i pokazujące jak ludzie intepretowali zachodzące wokół nich zmiany ustrojowe.

„Prawie zachód” Michał Przeperski – świat, który miał się nie udać, a jednak

Po książce „Prawie zachód” Michał Przeperski wrażenia będziecie mieli różne, w zależności, który aspekt jest dla was istotny, ale jedno jest pewne, lektura nie pozostawi was bez wniosków i bez emocji. Dekada, która wedle wszystkich logicznych wskazań, powinna była nas pogrążyć, a nie wyprowadzić na społeczeństwo i kraj, jakim jesteśmy teraz.


Napisane przez

Avatar photo

Filolożka angielska. Specjalizuję się w literaturze faktu i reportażach, fascynuje mnie historia od kamienia łupanego do renesansu. W momentach, kiedy nie czytam, specjalizuję się w architekturze gotyku i renesansu albo podróżuję.

Napisz do autorki: kingakornelia@literalab.pl

Więcej od autora

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *