„Nigdy w życiu”, czyli o fenomenie książek Katarzyny Grocholi, kultowym filmie i ani słowa o dramie

Kto czytał powieści Katarzyny Grocholi ręka w górę! Jest nas las, po horyzont. Znając jednak życie, tak jak ja czytaliście tylko „Nigdy w życiu”, „Ja wam pokażę” i ostatnią „Właśnie, że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później”. Przyznaję, że to ostatnie przeczytałam dopiero w ramach afery jaką Pani JJ rozkręciła wokół odebrania jej jedynej roli z jakiej była znana szerszej publice, czyli roli Tosi. Ja jednak nie o tym, zgodnie z tytułem o aferze nie będzie, ponieważ, jak wyżej, zdania w redakcji są podzielone, a my lubimy mówić jednym głosem, przynajmniej w większości wypadków i po drugie, ponieważ wszyscy piszą o aferze, a my nie jesteśmy wszyscy.

„Nigdy w życiu” Katarzyny Grocholi – fenomen książki i filmowej historii Judyty

Zacznijmy od tego, że Pani Grochola napisała łącznie 12 powieści, z czego aż pięć z serii o Judycie, czyli de facto o sobie i swojej córce. Jednak to „Nigdy w życiu” w 2001 roku jako powieść i potem w 2004 jako film absolutnie porwała tłumy. Emocjonalna i porywająca opowieść o archetypie kobiety z pokolenia baby boomers, która na początku lat 2000 pracowała, ale tak na pół etatu, zajmowała się domem, dziećmi, dbała o męża i bardzo często kończyła z niczym. No dobrze, nie z niczym. Z groszowymi alimentami, rogami i mocnym spadkiem w komforcie życia, bo mąż znajdował 20-letnią następczynię. I tu wchodziła Judyta, nasz archetyp matki i żony, nadał ładna, inteligentna, zawiedziona, że z dnia na dzień jej świat się wali. Dostała jakieś pieniądze za mieszkanie, propozycję mieszkania-klitki w kiepskiej dzielnicy i nagle możliwość kupna ziemi pod dom za kultowe 20 tysięcy. Zresztą treść znacie.

„Ja wam pokażę” – druga część serii o Judycie i pierwsza filmowa porażka

Widzowie i czytelnicy absolutnie zakochani w Judycie, Tosi i nowym partnerze Judyty, Adamie, niemal pobiegli do księgarń, kiedy wyszło „Ja wam pokażę” i zaraz za tym gruchnęła wieść, że ta część też zostanie zekranizowana. No właśnie, pamiętacie tą aferę? Nie pamiętacie, żyjecie tylko awanturką o dzisiejszą Tośkę. Śpieszę z przypomnieniem. Otóż wtedy Pani autorka miała przyjemność nie dogadać się w kwestii pieniędzy i interpretacji książki z producentem pierwszej części, a że w Polsce zasadniczo producent może mieć aktorów na wyłączność, no to w „Ja wam pokażę” Stenka nie była Judytą, Żmijewski nie był Adamem, a Jabłczyńska po raz pierwszy nie została Tosią (wtedy aż tak nie płakała jak dziś – no dobra, trochę jednak o aferce jest, kłamałam, nie umiem się powstrzymać od komentarzy).

No i co nam w „Ja wam pokażę” wyszło? 

Nic. 

Klapa. 

Lipa. 

Porażka. 

Dno. 

Pięć metrów mułu najpewniej też. 

Potencjalny kasowy hit okazał się klapą ambicji i ego. Kogo? Nie powiem, nie mamy przestrzeni w redakcji na pisma przed procesowe… Mogę natomiast zauważyć, że telewizje w zasadzie tej części opowieści o Judycie nie puszczają o żadnej porze. Ani w prime, ani poza prime. Dlatego zapewne czwarta część sagi o Judycie, czyli „A nie mówiłam!” przeszła już absolutnie bez echa.

„Właśnie, że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później” – powrót do historii Judyty i Tosi

I nagle po 20 latach pojawia się część piąta, chwilę po premierze tytułu jesteśmy informowani o tym, że ta część zostanie zekranizowana. Jeszcze książka nie ostygła na półkach bestsellerów Empiku, a już zbiera się ekipa z pierwszej części i widzimy fotosy Stenki z planu. A o czym tak w ogóle jest piąta część? No to: Tosia jest po ślubie i mieszka gdzieś poza Warszawą, daleko poza Warszawą. Nagle pojawia się niezapowiedziana Tosia u Judyty na święta, razem z dziećmi. Tosia straciła cały rezon, poza kuchnią, tam piecze i piecze, i piecze. No i po co tyle piecze? Ula, przyjaciółka Judyty pomaga jej zacząć te ciasta sprzedawać. Dobrze, tylko dlaczego ta Tośka została piekarzem? Proste, mąż ją zdradza. Nie będę dalej spoilerować, ale powiem szczerze, że miałkość i brak polotu, przewidywalność i spłycanie wszystkiego do poziomu „sprzeda się, bo to Grochola”, jest kompletnym zawodem dla fanów oryginalnego „Nigdy w życiu” i wysokiego lotu sarkastycznych dialogów. Tu ich nie ma. Książka zdecydowanie na siłę. Jaki będzie z tego film? Mogę tylko podejrzewać i mogę tylko zasugerować skąd i po co ten aferowy PR w trakcie zdjęć, skutecznie wzniecający zainteresowanie wokół produkcji. Niemniej, jako redakcja, mamy w planach obejrzeć, porównać książkę z filmem i Wam tutaj to opisać. 

Do zobaczenia w kinie! Oczywiście, że nie wiemy kiedy.


Napisane przez

Avatar photo

Filolożka angielska. Specjalizuję się w literaturze faktu i reportażach, fascynuje mnie historia od kamienia łupanego do renesansu. W momentach, kiedy nie czytam, specjalizuję się w architekturze gotyku i renesansu albo podróżuję.

Napisz do autorki: kingakornelia@literalab.pl

Więcej od autora

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *