Halloween to nie tylko cukierki, psikusy i przebieranki

Halloween to nie jest autochtoniczne święto polskie. Jedni obchodzą, inni nie, pawie nikt nie ma pojęcia, że to tak naprawdę irlandzkie święto Samhain. Było to święto na zakończenie żniw i początku mrocznej połowy roku. O Samhain pisało wielu, jednak my dziś nie o tym, dziś pokażemy Wam kilka ciekawych, mrocznych tytułów idealnych na nadchodzący weekend.

Co powiesz na nawiedzony dom?

„Nawiedzony dom na wzgórzu” od Jacksona Shirley, to książka wydana przez wydawnictwo Replika.

Najsłynniejsza, wielokrotnie ekranizowana powieść Shirley Jackson prowadzi do starego domu na wzgórzu, miejsca owianego złą sławą. Przyjeżdżają tam doktor Montague, jego asystentka, Eleanor oraz Luke, przyszły spadkobierca rezydencji, by sprawdzić, czy za dziwnymi zdarzeniami naprawdę stoją zjawiska paranormalne.

Montague szuka żelaznych dowodów na istnienie zjawisk paranormalnych, Eleanor ma sporą wiedzę na temat duchów, a obecność Luke’a łączy wyprawę z samą posiadłością. Z początku ich pobyt sprowadza się do niewytłumaczalnych odgłosów i drzwi, które zamykają się bez niczyjej pomocy.

Z czasem rezydencja przestaje być tylko ponurym tłem. Mroczny i tajemniczy dom stopniowo ujawnia swoją naturę, jakby od początku czekał na moment, w którym wybierze spośród przybyszów jedną osobę.

Klasyka od Stephena Kinga

Czyli „Carrie”. Carrie White to nastolatka odrzucona przez rówieśników i wychowywana przez matkę religijną fanatyczkę, która zakazuje jej imprez, spotkań z chłopcami i wszystkiego, co dla innych jest zwyczajną częścią dorastania.

Samotna i nieśmiała Carrie nie znajduje oparcia ani w domu, ani wśród rówieśników. W szkole staje się obiektem kpin, a codzienna presja tylko pogłębia jej izolację.

Nikt z jej prześladowców nie wie, że dziewczyna posiada telekinezę i w sekrecie rozwija tę zdolność. Wkrótce odkryją, że ich okrucieństwo miało konsekwencje, których nie potrafili przewidzieć.

Mistrz nie tylko kryminałów

Czyli propozycja z naszego podwórka „Królowa głodu” od Wojciecha Chmielarza. Dwadzieścia lat po tym, jak Księstwo Kuźni Zachodu upadło pod naporem sił Korporacji, zdradzone i opuszczone w decydującej chwili przez sojuszników, jego dawne tereny wciąż pozostają ponurym pasem ziemi niczyjej. Ludzi pamiętających czasy wojny pozostało niewielu – ci, którzy jakimś cudem przetrwali rzeź, padali ofiarą grasujących w lasach ogromnych żlebodźwiedzi, rozprzestrzeniającej się nieuleczalnej zarazy, ale też zwyczajnego głodu. W końcu przesiąknięte krwią poległych ruiny państwa stały się domem głównie dla przybywających z daleka poszukiwaczy patroszących okolicę kawałek po kawałku w pogoni za żywmetalem, rzadkim i cennym kruszcem o wyjątkowych właściwościach, którego nawet wątła obietnica wystarcza, by przyprawić o pozbawiający zdrowego rozsądku obłęd wszystkich podążających za wizją szybkiego wzbogacenia.

Do takiego miejsca przybywa młody Holender Bram Huygens. Bez towarzyszy, bez karawany, bez bagaży i bez jakiegokolwiek sprzętu do wydobywania. Nie chce mówić o tym, kto i po co przysłał go do osady żyjącej z poszukiwaczy cennego kruszcu, ale nikogo to nie dziwi – tutejsi nie są zbyt otwarci. Miniona wojna, która nie wzięła się znikąd, jest pokłosiem chaosu zrodzonego po apokalipsie. Bramowi powierzono misję, od której zależy przyszłość dawnego księstwa i jego mieszkańców. Wkrótce Bram przekona się, że w Kaźni każdy ma swoje sekrety, a niektóre z nich są śmiertelnie groźne. Zwłaszcza jeśli za przeciwnika ma się lokalnego szeryfa…

Tymczasem w głębi lasów budzi się nowa siła – potężna, obłąkana, żądna ludzkiego mięsa i zemsty.

Co powiesz na innego Żulczyka?

Tytułowy „Instytut” Jakuba Żulczyka to mieszkanie Agnieszki, miejsce tajemniczych i makabrycznych zdarzeń. Ten niepokojący plan nie dominuje jednak nad powieścią, bo w centrum pozostają sprawy zwyczajne i dotkliwie bliskie: porzucenie, samotność, brak pieniędzy, zdrada i rozpad młodzieńczych wyobrażeń o życiu.

To właśnie w tej zamkniętej przestrzeni rozgrywa się to, co najbardziej niejasne i mroczne. Instytut staje się ramą dla historii, ale nie odrywa jej od codzienności.

Żulczyk skupia się na doświadczeniach, które nie potrzebują wielkich słów: poczuciu opuszczenia, finansowym niedostatku i zdradzie. Obok nich pojawia się także gorzki obraz upadku ideałów, z którymi łatwo wejść w dorosłość, ale trudno je w niej utrzymać.

W tej powieści życiem nie rządzi jasny porządek ani spójne reguły. Ważniejszy okazuje się przypadek, a wraz z nim banał, z pozoru niegroźny, a jednak kształtujący losy bohaterów.

Drakula musi być

I to w najbardziej klasycznym wydaniu Brama Stokera. Jonathan Harker, młody, naiwny prawnik, wyrusza w podróż do Transylwanii na spotkanie z hrabią Draculą, który przymierza się do przyjazdu do Anglii. Na miejscu wychodzi na jaw, że ekscentryczny arystokrata nie jest tym, kim się wydaje być, a jego plany mają krwawy, zbrodniczy wymiar. Życie Jonathana zawisa na włosku. Tymczasem w Anglii Mina niecierpliwie wyczekuje powrotu narzeczonego…

Opublikowana w 1897 roku powieść „Dracula” irlandzkiego pisarza Brama Stokera wstrząsnęła czytelnikami, natychmiast stając się sensacją, a dziś uchodzi za klasykę gatunku grozy, słusznie zaliczaną w poczet stu najwybitniejszych powieści wszech czasów. Ujęta w formę listów, wycinków prasowych i fragmentów dzienników, porusza autentyzmem oraz złożonością i różnorodnością zawartych w niej uczuć i emocji. Mimo upływu lat hrabia Dracula wciąż przeraża…

Kropla w morzu propozycji

Oczywiście te pięć tytułów to tylko wierzchołek góry lodowej i można wymieniać tytuły do jutra, natomiast te pięć książek, to najbardziej zróżnicowane tytuły, żeby każdy mógł coś dla siebie wybrać.

Napisane przez

Avatar photo

Filolożka angielska. Specjalizuję się w literaturze faktu i reportażach, fascynuje mnie historia od kamienia łupanego do renesansu. W momentach, kiedy nie czytam, specjalizuję się w architekturze gotyku i renesansu albo podróżuję.

Napisz do autorki: kingakornelia@literalab.pl

Więcej od autora

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *