Trzeba mieć cierpliwość do tej książki. Ona jednak się odwdzięcza

Na rynku wydawniczym znajdziecie mnóstwo książek, które czyta się szybko, a mniej takich do powolnego, mozolnego odkrywania. Gdzie trzeba z uwagą stawiać każdy krok, czując pod stopami np. zmrożony śnieg. Taka jest właśnie „Dziki, mroczny brzeg” Charlotte McConaghy.

Kryminalna zagadka w „Dzikim, mrocznym brzegu” Charlotte McConaghy

„Dziki, mroczny brzeg” Charlotte McConaghy to powieść surowa, chłodna i dla wielu początkowo może być zdecydowanie frustrująca swoją prostotą. Jest to celowe, bo tu każde zdanie oddaje klimat Shearwater – odciętej od świata wyspy na końcu świata, zamieszkanej przez garstkę ludzi. Ta surowość przekazu pozwala autorce zajrzeć głębiej w swoich bohaterów i przekazać ich samotność, problemy, straty i decyzje.

Tym, co czytelnika utrzymuje przy książce od pierwszej strony, jest przede wszystkim kryminalna zagadka. Zaczyna się ona od wyrzucenia na brzeg wyspy tajemniczej kobiety w stanie agonalnym. Kolejne elementy układanki natomiast podawane są stopniowo, nieufnie, momentami chaotycznie, jakby to sama ta historia przejęła od autorki narracyjne cugle i nie chciała zaprowadzić do finału.

Dlatego początek może was zmęczyć, ale moim zdaniem spokojnie jest to do przejścia. Z czasem napięcie gęstnieje, akcja przyspiesza, a czytelnicze emocje rosną. Sam „Dziki, mroczny brzeg” zacząłem z oporem, a skończyłem ze wzruszeniem.

Okładka książki "Dziki, mroczny brzeg" Charlotte McConaghy
Książka „Dziki, mroczny brzeg” Charlotte McConaghy

Przyroda i relacja człowieka ze światem

Ogromną rolę odgrywa tu przyroda. Jest w tej powieści niezwykła czułość wobec świata pozaludzkiego i jednocześnie brutalność człowieka, który jedną decyzją potrafi zniszczyć wszystko. Pod warstwą tajemnicy i relacji przyroda-człowiek kryje się natomiast wielowarstwowa opowieść o miłości, stracie, rodzinie i ludziach, którzy nie potrafią pogodzić się z konsekwencjami własnych decyzji.

„Dziki, mroczny brzeg” Charlotte McConaghy to literatura chłodna w dotyku, ale rozgrzewająca w środku. Wymagająca od czytelnika cierpliwości, na początku nie obiecująca fajerwerków, ale oddająca emocjonalnie na finiszu. Trochę jak szkolna przyjaźń, którą docenisz dopiero na końcu życia.


Napisane przez

Avatar photo

Filolog polski, dziennikarz, recenzent, przede wszystkim czytelnik. W mediach pracuję od 2014 roku, najpierw sportowych, później informacyjnych. Interesuje mnie literatura, która daje coś więcej niż tylko historię do przeczytania. Wierzę w rzetelność, własne zdanie i dobrze napisany tekst. Szczególnie bliskie są mi literatura piękna, historia, reportaż i kryminał.

Napisz do autora: m.lopienski@literalab.pl

Więcej od autora

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *