„Śmierć autora” Nnedi Okorafor, wydana w Polsce przez Wydawnictwo Vesper, to powieść, która pokazuje, że literatura może przekraczać granice gatunków i przyzwyczajeń czytelniczych. Znajdziemy tu afrykańskie inspiracje, refleksję nad aktem twórczym i postapokaliptyczny świat, w którym ludzie przestali istnieć, a ich miejsce zajęły roboty oraz sztuczna inteligencja.
Nnedi Okorafor miała wspaniałe wzorce, z których czerpała inspirację, pisząc swoją powieść. Poczujemy tu wpływy niezwykle utalentowanych Toni Morrison i Jamajki Kincaid. Nie są one kopią ani kalką, ale pięknie wzbogacają treść i nadają jej dodatkową głębię.
„Śmierć autora” – dwie powieści w jednej książce
„Śmierć autora” to nie tylko opowieść o Zelu, młodej, ambitnej, ale zagubionej dziewczynie, która na co dzień jest wykładowczynią na jednym z uniwersytetów w Chicago, której pierwsza powieść spotyka się z mocną krytyką, a sama paradoksalnie wykłada kreatywne pisanie.
Dzieje się gorzej, przez swój cięty język i ostrą krytykę jednego ze studentów traci pracę na uczelni, jej jedyne źródło dochodu, co kończy się tym, że ląduje w domu rodziców, w swoim pokoju z dzieciństwa. Co gorsza, jest niepełnosprawna w wyniku niefortunnego wypadku w dzieciństwie, a rodzice traktują ją jako gorsze i mniej zdolne dziecko niż jej rodzeństwo.
Druga część, to powieść Zelu za którą się wzięła po feralnym zwolnieniu i klapie debiutanckiej powieści. Jest czymś, przy pierwszym spojrzeniu, kompletnie oderwanym od wątku core’owego o autorce.
Trafiamy do postapokaliptycznej przyszłości, gdzie ludzie już nie istnieją, a światem rządzą wszelkiego rodzaju roboty i sztuczna inteligencja. Dzielą się na różne ugrupowania i frakcje, które się zwalczają i współpracują.

Dwie powieści, jeden wspólny wątek – Afryka i sztuczna inteligencja
Wątek wbrew pozorom jest wspólny. Nie będę tu spoilerować szczegółów, ponieważ pozbawienie was przyjemności przeczytania tej książki byłoby zwyczajnie zachowaniem brutalnym z mojej strony.
Jednak, łączymy tradycyjne stroje afrykańskie z obu powieściach, Afrykę, na którą wracają roboty jako do kolebki istnienia, Zelu jest z pochodzenia nigeryjsko-amerykańskiego.
Roland Barthes i „Śmierć autora” – literatura w czasach sztucznej inteligencji
Tytuł książki nawiązuje bezpośrednio do powieści Rolada Barthesa z 1967 roku „Śmierć autora”. Zabieg jest celowy, ponieważ z powieści Nnedi sztuczna inteligencja i postrzeganie świata przez roboty bezpośrednio redefiniuje pojęcie aktu twórczego. Tego typu powieści to rzadkość na polskim rynku wydawniczym, wręcz perełka.
Nie może jej zabraknąć na waszej liście „do przeczytania”.