„Cienie Turynu” Carla Fruttero i Franco Lucentiniego to powieść, w której zagadka kryminalna staje się pretekstem do pokazania świata bogatych, znudzonych i zapatrzonych w siebie ludzi. To opowieść pełna ironii, sarkazmu i celnych obserwacji społecznych, osadzona w eleganckim Turynie. Jeśli lubicie kryminały, które oprócz zagadki oferują również portret pewnego środowiska, ta książka może Was zainteresować.
„Cienie Turynu” Carla Fruttero i Franco Lucentiniego – komedia, kryminał czy powieść obyczajowa?
Komedia obyczajowa, chociaż ja nazwałabym „Cienie Turynu” szlachetnym kryminałem. Nie jest to nowa powieść, ale po raz pierwszy wydana w Polsce w tym roku. Żródła podają początek 1972 lub grudzień 1971 roku jako włoską premierę. Pewna jest natomiast data ekranizacji, rok 1975. Zresztą polecamy nie tylko książkę, ale i ekranizację, magia włoskiego kina lat 70-tych nigdy nie zawodzi.
O co chodzi w „Cieniach Turynu”? Śledztwo komisarza Santamarii
Ginie Garrone, architekt i znawca sztuki, jednak tak naprawdę niekoniecznie architekt i znawca, i tak naprawdę nie do końca jest tym za kogo się podaje, i nie do końca jego pozycja w socjecie turyńskiej jest taka, jaką sądzicie, że ma.
Jednak on jest tylko pretekstem, głównym przewodnikiem po powieści jest komisarz Santamaria, który świetnie porusza się pośród śmietanki towarzyskiej miasta i tu zaczyna się cała zabawa.

Santamaria wchodzi w świat, który jest absolutnie płytki, obłudny i nie wykorzystuje swojego potencjału. Mając pieniądze i czas, ci ludzie wolą gnuśnieć niż rozwijać kulturalnie. Większym znawcą historii jest pan komisarz niż śmietanka towarzyska Turynu.
Turyn, elity i ironia – kulturowe tło powieści
Wątek kryminalny to tylko świetny pretekst do pokazania ambicji lub jej braku bogatej i znudzonej swoim życiem śmietanki kulturowej Turynu. Pokazuje jak miałkość i ego ludzi, którzy tak naprawdę reprezentują sobą mniej niż by chcieli, prowadzi do wielu kuriozalnych sytuacji. Brawa dla autora za dobrą dawkę sarkazmu i ironii, która nadaje bieg całej książce.
A powieść sama w sobie niezwykle przyjemna w odbiorze, nie płynie się przez nią zbyt lekko, więc nie zapomnisz treści zaraz po przeczytaniu ostatniej strony. Wymaga lekkiego skupienia i uważam, że pomimo iż dzieje się na początku lata, jest idealna na nadchodzącą jesień.