Było ich dwóch czy to tylko Twoje rozdwojenie jaźni?
„W” Igora Stiksa zaczyna się jak pozornie zwyczajna rozmowa w paryskiej knajpie. Wyobraź sobie, że jesteś chorwackim imigrantem, profesorem na paryskim uniwersytecie, masz ulubioną knajpę, a tam zaczyna nagabywać cię jakiś elegancki starszy pan z dziwnie bałkańskim akcentem. Okazuje się, że tym…
Czytaj więcej