Od tragicznych doświadczeń z okopów nad Sommą do świata „Władcy Pierścieni”

W historii literatury obserwujemy wiele przypadków, jak traumatyczne przeżycia autora stały się inspiracją do powstania wybitnych powieści. „Władca Pierścieni” J.R.R. Tolkiena to światowy bestseller, którym zachwyciły się miliony. Co jednak było inspiracją do stworzenia tego uniwersum? I czy gdyby nie doszło do wybuchu I wojny światowej, to w ogóle byśmy o tym autorze usłyszeli?

Istnieje na świecie taki rodzaj rany, której nie sposób opatrzyć, ponieważ nie przyjmuje fizycznej postaci, nie ma ciała. Istnieje wyłącznie w niewidzialnej przestrzeni czasowej, powracając w formie wspomnień, które rozgrzebują stare okaleczenia. Zwycięstwo, choć triumfalne, nie zawsze jest tożsame z powrotem do stanu sprzed traumatycznych wydarzeń. Stanowi raczej nowy punkt na osi czasu życia, w którym ofiara nie potrafi wrócić do dawnej codzienności. Skutkiem tego jest rozciągająca się przestrzeń między tym co było, tym co się przeżyło i w jaki sposób wpłynęło to na teraźniejszość. To przestrzeń, w której medycyna ustępuje miejsca literaturze, dotychczasowe przeżycia zastępuje fabuła, a dawne traumy stają się słowami przelanymi na papier. J.R.R. Tolkien w taki sposób przedstawia ślad tragicznego doświadczenia z okopów nad Sommą we „Władcy Pierścieni”. 

Frodo Baggins – trauma wojny i cena ocalenia Śródziemia

Frodo Baggins miał tylko jedno zadanie – zniszczyć Jedyny Pierścień na Górze Przeznaczenia. Obserwujemy jego wyczerpującą podróż z perspektywy zewnętrznego, wszystko wiedzącego, obserwatora. Doświadczamy jego trudności, odczuwamy ciężar pierścienia, a ostatecznie przeżywamy traumę odbytej wędrówki. Finalnie dochodzimy do jednego wniosku – Frodo uratował Śródziemie, ale utracił siebie w obliczu walki ze złem.

Po powrocie, jego ukochane Shire nie jest tym samym miejscem, którym było wcześniej. Frodo nie odnajduje już spokoju w swoim Bag End, regularnie wracają do niego straszliwe wspomnienia i pulsujący fizyczny ból w ramieniu, jako skutek wydarzeń w dolinie pod Świszczowym Wierchem. Z opisów dowiadujemy się, że po powrocie Frodo często odpływał myślami gdzieś daleko, jego wzrok był pusty, a głowa strapiona. Określał to jako „ciemność i pustkę”, która pozostała po pierścieniu.

W rozmowie z Samem podkreśla, że początkowo, po wygranej z Sauronem, wierzył w długie i szczęśliwe życie w Shire, ale okazało się, że cierpienie jest niemożliwe do udźwignięcia. Wskazuje, że aby drugi mógł żyć szczęśliwie, jeden musi utracić swój „skarb”. W taki sposób Tolkien opisuje fundamentalny paradoks wojny – Ci którzy byli murem obronnym i tarczą dla swojego społeczeństwa, jednocześnie stają się wykończonymi ofiarami bez poczucia własnej tożsamości.

Frodo nie traci jedynie skarbu materialnego, traci coś znacznie cenniejszego – swój spokój i niezmącone myśli. Ostatecznie, decyduje się na opuszczenie Śródziemia i ostatnią podróż do Nadbrzeży. Tolkien, opisując przeżycia Froda, w literacki sposób przedstawił traumę psychosomatyczną, która stanowi echo ran odnoszonych przez weteranów, w ciałach których pozostawały odłamki pocisków z I wojny światowej. 

J.R.R. Tolkien i doświadczenia I wojny światowej

Prywatnie Tolkien został powołany na front w ramach czynnej służby od lata 1916 roku, gdzie brał udział w bitwie nad Sommą, jednej z najbardziej krwawych bitew I wojny światowej. Widok rozstrzelanych żołnierzy i rozkładających się ciał stanowił dla niego codzienność, aż do października 1916 roku, kiedy ujawniły się u niego symptomy gorączki okopowej, przed którą nie było ucieczki. Po kilku tygodniach chorowania, został wysłany z powrotem do Anglii, gdzie dochodził do zdrowia. Po powrocie do kraju przystąpił do kontynuowania prac nad swoimi powieściami i opowiadaniami, które stanowiły część cyklu o losach Śródziemia. 

„Władca Pierścieni” – wojna, trauma i literacka wyobraźnia Tolkiena

W tekstach Tolkiena przemoc stale się replikuje. Historia Jedynego Pierścienia jest niekończącą się opowieścią o okrutnych wojnach i krwawych bitwach, które bohaterowie muszą stoczyć. Począwszy od Silmarillionu, aż po Władcę Pierścieni, nieprzerwanie powraca ten sam fatalistyczny motyw: bohaterowie muszą ginąć, by ocalić to, co od nich większe, nieuchwytne.

Sam Tolkien w wielu listach wskazywał, że jego traumatyczne doświadczenia z wojny nie miały bezpośredniego wpływu na jego twórczość literacką, lecz nawiązania do frontu można odnaleźć między innymi w opisach Trupich Trzęsawisk. Podróż Froda, Sama i Golluma przez mokradła owiana jest uczuciem ciężkości, duchoty i strachu związanego z widokiem martwych twarzy i zatopionych ciał. Wszechobecna groza opisu bagien ciągnie się za czytelnikiem wraz z kolejnymi przeczytanymi stronami, a niepokój tej podróży narasta z każdym krokiem bohaterów, podobnie jak niepokój w głowie Tolkiena narastał z każdym kolejnym dniem spędzonym w okopach. 

Frodo i powrót z wojny – między pamięcią a utratą dawnego życia

Historia Froda, płacącego za ocalenie świata kawałkiem siebie stanowi wręcz lustrzane odbicie tego, jak brutalnie I wojna światowa wpłynęła na literacką wyobraźnię Tolkiena. Lecz może, „Władca Pierścieni” nie stanowi bezpośredniej alegorii biografii Tolkiena, ale wysublimowaną grę charakterologiczną, ukazującą trudne doświadczenia żołnierzy i dowódców, którzy po powrocie z frontu starają się wrócić do powojennej rzeczywistości? 

Charakterystyczne „rocznice” Froda zdają się odpowiadać traumom żołnierzy, które negatywnie wpływają na ich życie osobiste. Cierpienie i ból, zarówno psychiczne jak i fizyczne, często towarzyszą im po powrocie do domu, żyjąc w ich wspomnieniach i nawracających wizjach sennych. Koszmar wojny sprawia, że staje się ona punktem granicznym, który oddziela stare życie od nowego. To drugie jednak nie zawsze okazuje się być wystarczająco „własne” by potrafili się w nim odnaleźć bez poczucia całkowitej obcości. Frodo, udając się w ostatnią podróż do Nadbrzeży, postanawia o pozostawieniu ukochanego Shire i odpływa, zostawiając przeszłość za sobą. Jego nowe życie było spowijane mrokiem i pustką, której nie mógł przezwyciężyć. Z tej perspektywy można zadać sobie pytanie, czy mitycznym Nadbrzeżem jest śmierć, która jest w stanie ukoić psychiczne rany? A może jest to tylko miejsce rekonwalescencji dla żołnierzy, którzy w walce o lepszy świat jednocześnie stali się bezdomni, pozbawiając się cząstki przynależności do świata, który znali?

Niewątpliwie można w nieskończoność debatować nad tym, czy piekło Tolkiena było bezpośrednią inspiracją dla cierpienia Powiernika Pierścienia. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że autor, który sam nie przeżyłby koszmaru wojny, nie potrafiłby z tak przerażającą precyzją oddać echa traumy i nawracających, mrocznych wizji przeszłości.


Napisane przez

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *